W obliczu śmierci – o „Rozkazie zagłady” Jamesa Dashnera

0
73

Bardzo lubię sięgać po książki, które docelowo są adresowane do młodzieży. Nie zniechęca mnie wcale taka kategoria – zwłaszcza, że obfituje ona w wiele znakomitych pozycji, które już na trwałe weszły do kanonu światowej literatury. Tak właśnie jest z prozą Jamesa Dashnera, którą serdecznie polecam Waszej uwadze.

Dlaczego sięgnęłam po książkę Jamesa Dashnera „Rozkaz zagłady”?

Czy proza adresowana do młodszych czytelników może zachwycić tych starszych? Jak najbardziej tak, na co zresztą jest wiele dowodów – chociażby w postaci twórczości Jamesa Dashnera. Myślę, że jego trylogia „Więzień labiryntu” jest doskonale znana miłośnikom fantasy – ja przeczytałam ją dwa razy i zapewne na tym się nie skończy. W związku z tym do sięgnięcia po „Rozkaz zagłady” nie trzeba było mnie namawiać. Zakupiłam własny egzemplarz, jak tylko książka ukazała się na naszym rynku.

Kim jest autor książki James Dashner?

James Dashner to amerykański pisarz specjalizujący się głównie w literaturze fantasy dla dzieci i młodzieży. Największą popularność przyniosła mu seria „Więzień labiryntu”, dzięki której stał się jednym z najbardziej poczytnych na świecie autorów. Prywatnie jest absolwentem Brigham Young University. Ma żonę i czwórkę dzieci – wraz z rodziną mieszka w South Jordan City w stanie Utah.

O fabule książki „Rozkaz zagłady” słów kilka

„Rozkaz zagłady” to prequel „Więźnia labiryntu”. Akcja powieści toczy się na 13 lat przed wydarzeniami opisanymi w trylogii. Wydaje mi się, że najrozsądniejszym rozwiązaniem będzie najpierw zapoznanie się ze słynną serią, a dopiero potem przeczytanie książki będącej przedmiotem niniejszej recenzji. Oczywiście kolejność można zamienić – wedle własnego uznania.

W „Rozkazie zagłady” znajdziecie odpowiedzi na mnóstwo pytań, które z pewnością pojawiły się po przeczytaniu sagi. Opisana tu została dokładnie geneza Pożogi – bardzo groźnego wirusa będącego w stanie siać totalne spustoszenie. W świecie, w którym on panuje, nie wolno pozwolić sobie na jakiekolwiek słabości. Trzeba natomiast wykazać się nie tylko ogromną odwagą, ale też i sprytem. Wszystko po to, by przetrwać, a śmierć jest tu wszechobecna i dziesiątkuje ludzkość, doprowadzając do tego, że Ziemia staje się planetą, na której bardzo ciężko jest funkcjonować.

Przyznaję, iż początkowo miałam problem z odnalezieniem się w powieści. Trafiłam ponownie do dobrze znanego mi świata, ale z innymi bohaterami. Główną postacią jest Mark – nastolatek, który przeżył rozbłyski słoneczne. Udało mu się to dzięki Trinie oraz ludziom, których spotkał w tunelach transmetra. Od tamtej pory cała grupa staje się nierozłączna. Chłopak ma zaś kłopot z odnalezieniem się w zaistniałych okolicznościach. Chwilami niezaradny, nękany nocnymi koszmarami, potrzebuje kogoś, kto go poprowadzi i pomoże mu się przystosować. Czy mu się to podoba, czy nie, musi szybciej dorosnąć. Na wirus nie ma leku, ale jest szansa na wyleczenie zarazy. Czy bohaterom się to uda? Tego Wam nie powiem – przeczytajcie książkę.

Moja opinia na temat książki „Rozkaz zagłady” Jamesa Dashnera

„Rozkaz zagłady” to powieść, która mną wstrząsnęła. Akcja co prawda nie toczy się w jakimś zawrotnym tempie, ale mimo wszystko trzyma w napięciu. Sama świadomość, że wizja zagłady Ziemi przez śmiertelny wirus nie jest wcale wytworem wybujałej wyobraźni, wywoływała niezbyt przyjemne dreszcze na plecach. Skąd bowiem możemy mieć pewność, że za kilka czy kilkanaście lat nie wydarzy się nic dramatycznego, co na zawsze odwróci dzieje ludzkości? Tego nikt nie wie.

Kolejna sprawa – do jakiego stopnia może zmienić się człowiek znajdujący się w obliczu zagrożenia? Jak zachowa się względem innych? Niestety, na myśl przychodzą mi smutne raczej refleksje. Bardzo często jest tak, że w trudnych sytuacjach ludzie wcale się nie wspierają. Gdy chcą przetrwać, nic innego się dla nich nie liczy. Stają się bezwzględni względem siebie i tracą resztki człowieczeństwa. Ukłon w stronę autora za to, że tak świetnie zobrazował mroczne aspekty ludzkiej natury. Z drugiej strony nie mamy przecież pojęcia, jak samy byśmy postąpili, gdyby nasze życie znalazło się w niebezpieczeństwie.

Dodatkowym atutem książki są niezwykle barwni i interesujący bohaterowie. Fakt, na pewno bym chciała poznać nieco bliżej postacie z „Więźnia labiryntu” i dowiedzieć się czegoś więcej o ich przeszłości, ale Mark, Trina i pozostali członkowie ekipy rekompensują to z nawiązką. Szybko zapałałam sympatią do nich – mam nadzieję, że Wy również obdarzycie ich pozytywnymi uczuciami. Ale uwaga – nie przywiązujcie się do nich zbytnio…

Czy warto kupić książkę „Rozkaz zagłady”?

„Rozkaz zagłady” to książka, która bez wątpienia spodoba się nie tylko fanom trylogii Dashnera. Przyznać autorowi trzeba, iż ma on dar do opowiadania niesamowitych, pełnych emocji historii. W stworzonym przez niego świecie nie ma miejsca dla samozwańczych bohaterów i cudów – w grę wchodzi jedynie to, co potrafi zwykły człowiek. I to mi się strasznie podoba. Po tego typu powieści zawsze sięgam z największą przyjemnością. Skłaniają one do głębszych rozważań o sensie życia i naszej misji, jaką mamy do spełnienia – każdy z nas musi sam ją odnaleźć, by nadać swemu istnieniu sens.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here